"Nie ma bardziej szczerej miłości niż miłość do jedzenia"
George Bernard Shaw
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą torty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą torty. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 9 kwietnia 2012

Wiosenny tort marchewkowo-czekoladowy

W oryginale nazwa tego ciasta brzmi: Carrot pineapple spice & brownie layer cake with whipped cream & cream cheese frosting and marzipan carrots. Ciężko jest przeczytać to na jednym wdechu a co mówić, żeby zapamiętać całość? :D To była miłość od pierwszego wejrzenia. Zobaczyłam zdjęcie tego tortu na tastespotting.com, łubudu! strzała w serce me trafiła i tylko czekałam na odpowiedni moment, kiedy marzenie moje o upieczeniu tego cuda będę mogła ziścić. 

Ciasto jest full wypas. Tyle w tym temacie. Ciężkie, mocno czekoladowe brownie.... Wilgotne, pachnące korzennymi przyprawami ciasto marchewkowe z kawałeczkami ananasa.... Delikatny krem z ubitej kremówki i mascarpone... To nie może nie smakować! Jedynym minusem jest to, że trzeba przygotować się na sporą ilość czasu spędzonego w kuchni, ale pieczenie spokojnie można podzielić na dwa dni, jednego dnia upiec blaty, drugiego przygotować krem i złożyć wszystko do kupy.


No i te marchewki na wierzchu... Pora przyznać się, że to właśnie one sprawiły, że serce zaczęło mi szybciej bić...
 Zanim zacznę, warto wspomnieć, że cup = 240ml
Przepis został zaczerpnięty z tej strony i przetłumaczony przeze mnie.

Korzenne ciasto marchewkowe:
1 cup soku marchewkowego
280 g (2 cups) mąki pszennej
65 g (1/2 cup) mączki migdałowej (orzechy rozdrobniłam na pył z małą ilością mąki za pomocą blendera)
łyżka proszku do pieczenia
łyżeczka sody oczyszczonej
3/4 łyżeczki soli (u mnie dosłownie 1/4 łyżeczki)
1 łyżeczka cynamonu
1/2 łyżeczki imbiru
1/2 łyżeczki gałki muszkatołowej
1/4 łyżeczki ziela angielskiego
1/4 łyżeczki goździków
1/4 łyżeczki kardamonu
1/4 łyżeczki świeżo mielonego czarnego pieprzu
400 g (2 cups) cukru
3/4 cup (175 ml) oleju
450 g startej na grubych oczkach marchewki
160 g (1 cup) drobno posiekanego ananasa (w przepisie autorka proponuje świeży, ja użyłam ananasa z puszki)
3 duże jajka
2 łyżeczki ekstraktu waniliowego
1/2 łyżeczki ekstraktu migdałowego

Brownie:
100 g gorzkiej czekolady
100 g mlecznej czekolady
115 g masła
105 g (3/4 cup) mąki pszennej
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/4 łyżeczki soli
150 g (3/4 cup) cukru
3 duże jajka
2 łyżeczki ekstraktu waniliowego

Krem:
2 cups (475 ml) schłodzonej śmietanki kremowej 30%
500 g sera mascarpone
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
175 g (1 1/2 cups) cukru pudru

Dekoracja
marcepan
barwniki spożywcze (w proszku lub paście): zielony i pomarańczowy (można uzyskać go mieszając żółty z czerwonym)
1/2 cup wiórków kokosowych

Wlej sok pomarańczowy do rondelka, doprowadź do wrzenia na dużym ogniu. Kiedy zacznie bulgotać zmniejsz ogień i gotuj sok aż większość wyparuje (potrwa to około 5-6 minut). Rozgrzej piekarnik do 180˚C, natłuść dwie okrągłe formy o średnicy 23cm, dno wyłożyć papierem do pieczenia.
Kiedy sok wyparuje, zdejmij go z ognia i lekko ostudź. W tym czasie wymieszaj dokładnie w misce mąkę, mączkę migdałową, proszek do pieczenia, sodę, przyprawy i sól.
Zmiksuj przez 15 sekund na średnich obrotach cukier, olej, starte marchewki, posiekanego ananasa i wcześniej przygotowany sok marchewkowy. Dodaj 1/3 mieszanki mącznej, zmiksuj dokładnie, potem następne 1/3 mąki, miksuj, dosyp ostatnią część i miksuj :). Czas na jajka. Wbijamy po jednym jajku, miksując ciasto po każdym. Dodajemy ekstrakty i miksujemy jeszcze raz.

Podziel ciasto między dwie tortownice i piecz w rozgrzanym piekarniku przez 35-40minut, do czasu aż patyczek wbity w placek będzie czysty.
W czasie kiedy ciasto marchewkowe się piecze, przygotowujemy brownie. Taką samą formę (23cm) natłuszczamy i wykładamy papierem do pieczenia.

Czekolady siekamy na małe kawałki, umieszczamy w naczyniu, którego można używać w kuchence mikrofalowej i rozpuszczamy. Można to zrobić też w kąpieli wodnej.
Mąkę, proszek do pieczenia i sól mieszamy w misce.
Dodajemy cukier do rozpuszczonej czekolady i mieszamy dużą drewnianą łyżką. Wbijamy pojedynczo jajka, mieszając dokładnie po każdym, dolewamy ekstrakt, mieszamy, dosypujemy suche składniki i łączymy wszystko razem (można to zrobić mikserem na niskich obrotach).
Ciasto wlewamy do formy.
Wyciągamy z piekarnika upieczone placki marchewkowe i pieczemy brownie przez 25-30 minut.

Trzy warstwy ciasta pozostawiamy do całkowitego ostygnięcia.

Ubijamy mikserem schłodzoną kremówkę. W drugiej misce ubijamy mascarpone, dodajemy cukier puder, ekstrakt i miksujemy jeszcze raz. Do sera dodajemy 1/3 kremówki, miksujemy na niskich obrotach do połączenia, po czym dodajemy resztę ubitej śmietanki i mieszamy wszystko za pomocą drewnianej łyżki.

Marcepan dzielimy na dwie części, jedną barwimy na pomarańczowo, drugą na zielono. Lepimy marchewki, powodzenia... :D:D

Składamy tort. Na paterze/talerzu/głowie układamy jeden blat marchewkowego ciasta. Rozsmarowujemy 1/3 kremu. Kładziemy brownie, lekko dociskamy, 1/3 kremu... Drugi placek marchewkowy, znowu lekko dociskamy. Pozostałe 1/3 kremu rozsmarowujemy na wierzchu i bokach ciasta.

W misce mieszamy wiórki kokosowe z zielonym barwnikiem, tak powstaje nam śliczna trawa, która nie musi być trawą tak właściwie, bo jeśli zabarwić ją na brązowo – uzyskamy piękną ziemię ogrodową, z której wyrosną nam marcepanowa marchewki.
Wierzch tortu podypujemy obficie kolorowymi wiórkami i dekorujemy marchewkami.

Ciasto schłodzić i zjadać, om nom nom.

sobota, 19 listopada 2011

Tęczowy tort


Kiedy po raz pierwszy zobaczyłam na kwejku zdjęcie tęczowego tortu, wiedziałam że kiedyś spróbuję swoich sił i go zrobię. Oto jest ;-). Trochę infantylny, tym bardziej dziwić może, z jakiej okazji został upieczony. Jubilatowi (a był nim mój 25-letni brat ;-) ) zaświeciły się oczy jak u dziecka ;-).

Przejrzałam wiele przepisów, polskich, zagranicznych, ostatecznie zdecydowałam się na zamieszczony u Dorotus, która znalazła go na blogu whisk-kid.com. Ciasto jest całkiem zwyczajne, a ja podczas pieczenia kolejnych blatów, nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że wyglądają jak ogromne, kolorowe pancakes. Natomiast krem bardzo przypadł mi do gustu i myślę, że będę go wykorzystywać do przekładania innych tortów, jest ciekawą alternatywą dla tych maślano-budyniowych czy samej ubitej kremówki. Zmieniłam jednak odrobinę proporcje, ale to niżej :-).

Składniki na ciasto (6 blatów):
226g masła
220g cukru
5 białek
2 łyżeczki ekstraktu z wanilii
375g mąki pszennej
4 łyżeczki proszku do pieczenia
pół łyżeczki soli
355g mleka

Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej.
Mąkę, proszek do pieczenia, sól - przesiać.
Masło umieścić w misie miksera i zmiksować na gładką, puszystą masę. Dodawać stopniowo cukier, cały czas miksując. Wbijać białka, jedno po drugim i miksować. Dodać ekstrakt i zmiksować.
Do zmiksowanej masy maślanej dodawać na zmianę mleko i składniki suche, miksując do połączenia składników.

Ciasto zważyć, otrzymany wynik podzielić na 6. Każdą część ciasta umieścić w osobnej miseczce. Dodać barwniki (użyłam barwników w proszku): fioletowy, niebieski, zielony, żółty, pomarańczowy, czerwony. Wymieszać dokładnie z ciastem, do otrzymania jednolitej barwy.

Ciasto przełożyć do 6 foremek o średnicy 21 cm (do 23 cm) i piec około 15 - 20 minut w temperaturze 190ºC, do tzw. suchego patyczka.
Wyjąć z piekarnika, ostudzić.

Krem z bitej śmietany i mascarpone:
800 ml śmietany kremówki (36%, choć ja dałam 30%)
500g serka mascarpone
kilka łyżek cukru pudru, do smaku
ekstrakt waniliowy lub cytrynowy

Śmietanę kremówkę ubić, pod koniec ubijania dodając cukier puder i ekstrakt. Dodać serek mascarpone i wymieszać.

Poszczególne blaty ciasta przekładać kremem:
blat fioletowy położyć na paterze i posmarować kremem,
następnie to samo uczynić z niebieskim, zielonym, żółtym, pomarańczowym, czerwonym,
wierzch i boki tortu również posmarować kremem śmietankowym.

Cały tort schłodzić w lodówce przez minimum 3 godziny.
Uwaga: ciasto jest wilgotne, dlatego nie warto już go nasączać.

sobota, 28 maja 2011

Tort z bitą śmietaną, białą czekoladą i truskawkami

Taka sobota to chyba za dużo szczęścia naraz :).
Tort jest megagenialnyiprzepyszny - nie ma takiego przymiotnika, którym mogłabym go opisać. Biszkopt przekładany kremem z białej czekolady, w środku truskawki, na wierzchu truskawki... Mniam... Truskawkami trzeba się cieszyć, póki czas, szybko się kończą, albo (tak jak w moim przypadku) nudzą. Potem nadejdzie pora jedynych słusznych owoców - malin :D. Wersja z nimi też brzmi nieźle, jednak na testowanie trzeba jeszcze trochę poczekać.
Torcik jest szybki w przygotowaniu, dobrze schłodzony nie jest mdły i myślę, że ładnie udekorowany będzie idealny na ważne uroczystości w lecie.
To moja propozycja do akcji "Truskawki 2011", prowadzonej przez shinju.

biszkopt:
  • 5 jajek
  • 3/4 szklanki cukru
  • 3/4 szklanki mąki pszennej
  • 1/4 szklanki mąki ziemniaczanej
Białka oddzielić od żółtek, ubić na sztywną pianę. Pod koniec ubijania stopniowo dodawać cukier, dalej ubijając. Dodawać po kolei żółtka, nadal ubijając. Mąki wymieszać, przesiać i delikatnie wmieszać do ciasta.
Tortownicę o średnicy 20 - 22 cm wyłożyć papierem do pieczenia. Boków formy niczym nie smarować, papierem wykładamy tylko dno. Wyłożyć ciasto. Piec w temperaturze 160 - 170ºC około 30 - 40 minut (lub dłużej, do tzw. suchego patyczka).
Gorące ciasto wyjąć z piekarnika, z wysokości około 60 cm opuścić je (w formie) na podłogę. Odstawić do uchylonego piekarnika do ostygnięcia. Całkowicie wystudzić. Przekroić na 3 - 4 blaty.

Krem:
1l kremówki 30% (u mnie Piątnica)
200g dobrej jakościowo białej czekolady
truskawki pokrojone w grube plasterki - ilość dowolna :)

kilka truskawek do dekoracji

Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej (stawiając miseczkę z połamaną czekoladą na garnku z gotującą się wodą tak, by naczynie z czekoladą nie dotykało wody) lub w mikrofali. DOKŁADNIE ostudzić, ja byłam niecierpliwa i nie wystudziłam do końca, w kremie powstały niteczki z białej czekolady, choć to też ma swój urok, smakuje to tak jak starta czekolada dodana do kremu czekoladowego, która rozpuszcza się na języku ;-).
Kremówkę ubić i pod żadnym pozorem nie dodawać do niej cukru pudru! :D. Zmniejszyć obroty miksera na najniższe i cienkim strumyczkiem dodawać rozpuszczoną czekoladę.

Biszkopt przekroić na trzy blaty.
Przekładać kremem i plasterkami truskawek, udekorować dowolnie i schłodzić przed podaniem. Przechowywać w lodówce.

niedziela, 24 kwietnia 2011

Tort kakaowo-miętowy

Teraz na blogu nastąpi wysyp ciast świątecznych :).
Na pierwszy ogień idzie tort kakaowo-miętowy. Na przepis czekałam prawie trzy lata, w końcu go dostałam, ciasto raz upiekłam i... kartkę zgubiłam ;). Musiałam improwizować, ale wyszło bardzo smacznie. W trakcie przekładania biszkoptów kremem uświadomiłam sobie, że do środka powinna pójść warstwa z herbatników (których oczywiście nie kupiłam). Na sklep nie było czasu, masa z żelatyną już tężała, więc... jest jak jest ;). Tort jest PRZEPYSZNY, lekki, rześki i pachnący miętą. Najlepiej smakowałby polany czekoladą, ja zrobiłam jednak polewę, która nie zostawia śladów na paluszkach i nigdy nie robi się matowa.

Biszkopt:
6 jajek
3/4  szklanki mąki pszennej
5 łyżek kakao
3/4 szklanki cukru
1 łyżeczka proszku do pieczenia
Białka ubić na sztywno z cukrem ( cukier dodajemy, gdy piana jest już dość sztywna). Do bardzo sztywnej piany z cukrem dodajemy po jednym żółtku nadal ubijając robotem, ale na najniższych obrotach. Do jajecznej masy porcjami przesiewamy mąkę wymieszaną z proszkiem i  kakao a następnie delikatnie mieszamy drewnianą łyżką. Wylewamy ciasto do tortownicy o średnicy 26 cm lub blaszki mniejszych rozmiarów, np. 24x 26 cm. Biszkopt wstawiamy do lekko nagrzanego piekarnika i pieczemy w temperaturze 160 stopni około 25 - 30 minut. Po wyłączeniu piekarnika nie uchylamy drzwiczek przez około 10 minut.

Krem:
500ml schłodzonej śmietany kremówki (użyłam 36-procentowej)
3 łyżki cukru pudru
200g landrynek miętowych
2 łyżki żelatyny
Do rondelka wsypać landrynki, wlać 1/3 szklanki wody i podgrzewać na małym ogniu do rozpuszczenia cukierków. Gęsty, pachnący miętą syrop całkowicie (!) ostudzić. Ubić kremówkę z cukrem pudrem, po czym wlewać powoli rozpuszczone landrynki, cały czas miksując na małych obrotach. Żelatynę rozpuścić w niewielkiej ilości gorącej wody, wlać do masy i dokładnie wymieszać.

Biszkopt przekroić na trzy blaty. Przekładać szybko kremem (zanim żelatyna stężeje ;-) ). Polać polewą z tego przepisu: klik. Wstawić do lodówki.